Strona główna arrow Sylwestry n.p.m.
Sylwestry n.p.m. cz.3
Redaktor: Administrator   
05.01.2020.

 

2016/2017 - Iwonicz-Zdrój, Beskid Niski, Żabia Góra, 549 m n.p.m.

 

                      Wybór Iwonicza-Zdroju na ten sylwestrowy wyjazd poprzedzony był demokratycznym głosowaniem, które ruszyło jesienią. Kandydatury były

                      dwie. Pierwsza to wyjazd nad morze, na Hel do Jastarni lub Kuźnicy i zdobywanie góry Lubek (12,5 m n.p.m.). Druga to uzdrowisko

                      Iwonicz-Zdrój i wejście właśnie na Żabią Górę. Wgłosowaniu wygrało morze. Nie będę może już wracać do szczegółowych wyników

                     głosowania, ale bardzo podobał mi się głos podsumowujący, który zakładał, że jak nie wykorzystamy jakiegoś pomysłu teraz, to możemy

                     go wykorzystać w następnym roku. Jak to się stało, że w końcu jedziemy w góry? Może podświadomie wygrał głos, który był 100%

                      za górami?

Image

W stronę Żabiej Góry i Cergowej

 

                     Nie będę się nad tym zastanawiać, ponieważ z równie stuprocentową pewnością mogę stwierdzić, że właśnie ten wyjazd sylwestrowy nad

                     poziom morza i marzeń udał nam się wspaniale. Była dzielna grupa, cudna zima, urokliwe uzdrowisko i Żabia Góra, która okazała się pięknym,

                    ale i trudnym wyzwaniem.

 

Image

Zima na zboczu Góry Przedziwnej

 

                     Na szczycie Żabiej Góry o północy powitał nas silny i zimny wiatr. Wiatr ten nie powinien nas zaskoczyć, ale zaskoczył. Utrudnił trochę odbiór

                     chwili, którą przecież należało się cieszyć. A gwiazdy na niebie świeciły tak pięknie swoim noworocznym blaskiem! Najważniejsze, że udało

                     się nam po raz kolejny wyjść z ciepłych pieleszy i zdobyć wyznaczony sylwestrowy cel, czyli powitać nowy rok w plenerze i nad poziomem

                     morza oraz szczęśliwe wrócić do bazy w uzdrowisku.

 

Image 

 Iwonicz-Zdrój

 

                     Dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze nic o Żabiej Górze, napiszę, że jest to znany w okolicy Iwonicza-Zdroju punkt widokowy. Uda się tam

                     wejść i zejść między śniadaniem a obiadem lub między obiadem a kolacją. Ze szczytu rozciąga się cudna panorama na pasma Beskidu Niskiego

                      z dominującą Cergową (716 m n.p.m.), która wygląda tu jak powalony nosem do góry posąg z Wyspy Wielkanocnej.

 

Image

 Widok z Żabiej Góry na Cergową

 

Na szczyt z centrum uzdrowiska prowadzi kilka oznakowanych szlaków. My wybieramy szlak czerwony w stronę Lubatowej, czyli kawałek Głównego Szlaku Beskidzkiego, którym wędrujemy już od dłuższego czasu. W nocy ma on tę zaletę, że prowadzi prostą drogą do celu. Z czerwonego szlaku w osiedlu Turkówka trzeba trochę zboczyć. Tu na sam szczyt prowadzi szlak zielony. W piękny i spokojny dzień można tym szlakiem przez pola i dalej zbocza Góry Przedziwnej wrócić do Iwonicza-Zdroju. Zimą i nocą lepiej wracać drogą.

Image 

A więc, do lata lub jesieni na beskidzkim szlaku i Szczęśliwego Nowego Roku 2017.

 

 Image

 

 Szczęśliwego Nowego Roku 2017

 

Wykorzystane mapy: Iwonicz-Zdrój, Uzdrowisko i Gmina plus Beskid Niski część wschodnia, PIW OstojaA, wydanie trzecie, Kraków 2016/2017

 

Zdjęcia: H. Galera i J. Gaczyńska

Image

Cienie na śniegu

 

 

2017/2018 Jastarnia, Mierzeja Helska, Góra Lubek, 12,5 m n.p.m.

Tak, to prawda, ten cel wprawy to realizacja pomysłu z 2016 roku. Nie było łatwo, oj nie. Wyglądało już na to, że Nowy Rok 2018 powitamy w domu. Różne były tego przyczyny. Nie będę o nich wspominać, ponieważ w końcu udało się zebrać grupę szturmową, która w nocy o północy, dnia 31 grudnia 2017 roku zdobyła górę o nazwie Lubek, czyli wydmę na Mierzei Helskiej, która mierzy sobie 12,5 m n.p.m.

Grupa szturmowa w czteroosobowym składzie o roboczych pseudonimach „Pingwin”, „Lis”, Zając” i „Koziołek Matołek” na górę doszła, toast za Nowy Rok wzniosła gorącą herbatą z termosu, na morze i noworoczne sztuczne ognie rzuciła okiem, do bazy wróciła wdychając jod po drodze i podziwiając spokojne morze oraz mniej spokojnie padający z nieba deszcz. Tak było. Udało się i tym razem. Zastanawiająca jest może ta herbata w termosie. Bo bywało, że smakowało się cudnie przyprawione korzeniami i miodem domowe grzane wino. Tak, ale mam wrażenie, że mocniejsze trunki zostały tym razem pominięte podświadomie.  Z górą Lubek związana jest niestety smutna historia, której jednym z ważnych elementów jest mocniejszy trunek.

Nazwa góry pochodzi od statku „Lübeck”, który wszedł na mieliznę i rozbił się tutaj prawdopodobnie w pierwszej połowie XVII wieku. Na historię tego statku i źródło tej opowieści czyli „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” naprowadza Wikipedia. Ze źródła tego wynika, że wydarzyła się tu tragedia:

„Wieś [Kuźnica] należała do dóbr starosty puckiego. Lustracya tegoż starosty z r. 1678 donosi: Od r. 1660 trzymał tę osadę Wojciech Byzewski jure emphiteutico do lat 30. Ale popełniwszy kryminał praedae z rozbitego okrętu lubeckiego i circumstancyi zabicia ludzi niewinnych w tym okręcie od nawalności salwowanych z zięciem swoim Matysem Walkowcem suspectus, zgodził się z panem Karolem Fondoren, plenipotentem pryncypałów przerzeczonego okrętu lubeckiego i residuitatem annorum emphiteuticorum puścił temu to Fondoren. Powinność posesora taka: brzegu morskiego pilnować, piwo pańskie i gorzałkę szynkować i czynszu za rok dawać.”.

A statek z Lubeki wiózł gorzałkę ponoć właśnie. Z innego źródła, z informacji z Muzeum w Pucku,  wynika, że marynarze ze statku zamarzli czekając na pomoc, choć próbowali się rozgrzewać wspomnianą gorzałką.

 

 

Jak było naprawdę? Trudno teraz dociekać. Ale każda z tych opowieści skłania do chwili zadumy, modlitwy i zapalenia światła za tych co zginęli na morzu.

 

Image 

 Widok z góry Lubek na morze

Naszą bazą wypadową była Jastarnia. Na górę Lubek z Jastarni lub z Kuźnicy prowadzi niebieski szlak turystyczny. Z Jastarni jest to ok. 4,5 km. Z Kuźnicy jest trochę bliżej, około 2,5 km. Szlak przechodzi prosto przez górę. Prowadzi przez las, czasami blisko plaży, często blisko torów kolejowych lub drogi z Władysławowa na Hel. Idąc nocą, przy dobrej widoczności można oglądać świata wielkich i małych miast, Pucka, Gdyni, Sopotu i Gdańska. Charakterystycznym punktem przy szlaku, idąc z Jastarni,  jest jeden ze schronów bojowych Ośrodka Oporu „Jastarnia", który zbudowano wiosną i latem 1939 roku. To schron bojowy „Sęp”. Znajduje się on już właściwie na plaży i pokazuje, że z Jastarni na górę Lubek jest już tylko ok. 2 km. Na szczycie góry ustawiono tablicę informacyjną. Na krańcu wydmy jest ławeczka, z której można podziwiać widok na morze. Na górze rośnie tu obok sosny zwyczajnej Pinus sylvestris, pochodząca z regionu śródziemnomorskiego sosna czarna Pinus Nigra.

W naszych wyprawach przed wyjściem w nocy na szczyt niezwykle ważne  jest wcześniejsze  sprawdzenie drogi. Robimy to zwykle dzień przed sylwestrem. I tak było też tym razem. Był to niezwykle piękny i wyjątkowo słoneczny dzień. Nasza droga wiodła z Jastarni niebieskim szlakiem przez Górę Lubek. Szczyt góry został zlokalizowany. Potem był uroczy spacer plażą do Kuźnicy. Powrót planowany był ścieżką rowerową wzdłuż zatoki, co nie zostało wykonane. Od zatoki wiało solidnie. Ale z tego cieszyli się właśnie trenujący na zatoce w Kuźnicy na swoich deskach z żaglem kitesurferzy.

Cały nasz pobyt na Mierzei Helskiej nie był może zbyt długi, ale udało nam się również odwiedzić foki i topolę Helenę w Helu, drzewo roku 2017, koniec lub początek Polski, księżniczkę Juratę w Juracie, port  i „Dom Rybaka” we Władysławowie oraz aleję mistrzów sportu w Cetniewie. Przy pomniku Korony Himalajów, który jest jednym z elementów tej alei dopadła mnie chwila zadumy. A gdzie to powitamy Nowy Rok 2019? Może na Annapurnie?

Po powrocie do domu z wielką ciekawością sięgnęłam do wspomnianego już „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. Skan tego dzieła znaleźć można w bazach czasopism i publikacji na stronach Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Image 

Port we Władysławowie

 

Sylwester 2018/2019

Warszawa-Wiązowna-Warszawa - 100 lat Niepodległości

Mazowiecki Park Krajobrazowy

W tym wyjątkowym roku 2018, roku rocznicy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, nasza wyprawa sylwestrowa ruszyła na „Szlak Niepodległości”. Szlak ten wytyczyła Fundacja na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego „…na potrzeby organizacji rajdów szlakiem miejsc pamięci narodowej Wschodniego Mazowsza…”. Mazowsze, to właśnie mój świat. Tu też można znaleźć miejsca położone nad poziomem morza.

Tym razem, w samo południe, nasza niezbyt liczna, za to bardzo dzielna grupa podmiejskim autobusem wyrusza spod pomnika Józefa Piłsudskiego w Wawrze do Wiązowny na cmentarz parafialny, gdzie znajduje się jeden z punktów szlaku - Mogiła Powstańców Styczniowych.

 

Image 

Mogiła Powstańców Styczniowych na Cmentarzu Parafialnym w Wiązownie.

 

Następnym punktem szlaku jest kolejna Mogiła - Pomnik na Kopcu, przy ul Lubelskiej w Wiązownie.

 Image

Mogiła - Pomnik na Kopcu, przy ul Lubelskiej w Wiązownie.

 

Dalej z Wiązowny idziemy pieszo przez Mazowiecki Park Krajobrazowy do wydmy pod Zagórzem, gdzie znajduje się kolejny punkt Szlaku Niepodległości - Mogiła z czasów Powstania Styczniowego.

 

Image 

Torfowisko „Biały Ług”

 

Idziemy najpierw niebieskim, potem czerwonym szlakiem, koło torfowiska „Biały Ług”, gdzie wydma sięga ok. 120 m n.p.m. Do Mogiły pod Zagórzem docieramy jeszcze przed zapadnięciem zmroku.

To miejsce odwiedzamy bardzo często. Jest ono celem wielu naszych leśnych spacerów i wypraw rowerowych. Ja czuję się tu jak w domu.

 

Image

Mogiła z czasów Powstania Styczniowego w lesie pod Zagórzem - zdjęcie zrobione w maju 2019 roku

 

Radość jest blisko. Cel został osiągnięty. Udało się jeszcze raz pożegnać stary rok nad poziomem morza! Tak, i tego uczucia radości z przebytego szlaku, chwili zadumy przy mogiłach tak wielu nieznanych bohaterów, którzy walczyli i zginęli za naszą niepodległość, nie zapomnę. Dziękuję mojej dzielnej grupie, która w tym roku przeszła ten szlak. Nowy Rok 2019 witamy już w domu.

 

 Image

Image

Image

Image

Image

Image

 

 

Image

 

 

 

Zmieniony ( 29.02.2020. )
 
następny artykuł »